Curry z łososiem i dynią piżmową

dnia

Macie czasem tak, że po okresie np. kilkudniowego melanżu, albo po po prostu przepracowania, które owocowało jedzeniem shit-foodu i prowadzeniem się, delikatnie mówiąc, niezdrowo, wasz organizm krzyczy: DEJ MI WRESZCIE COŚ Z WARZYWAMI I DOBRYMI KALORIAMI KOBIETO BO JADĘ NA OPARACH? Ja np. uwielbiam robić zakupy na kacu – kupuję wtedy te wszystkie piękne kolorowe warzywa przekonana o tym, że już zawsze będę żyć zdrowo, dietetycznie, dostarczać sobie witaminy i minerały… Jak to się dalej toczy chyba każdy wie 🙂 niemniej lubię sobie faktycznie zrobić taki żywieniowy detox raz na jakiś czas i wrzucać w te bebechy coś naprawdę dobrego.

To danie ma jeszcze jedną dużą zaletę – rybę, która aktualnie jest horrendalnie droga, kupujemy w małej ilości i „rozmnażamy” przy pomocy innych, niedrogich składników, a wciąż zachowujemy taki „wypasiony” efekt dania.

Po tym przydługim wstępie przyszła kolej na puentę – Panie i Panowie: oto curry z dynią piżmową i łososiem.

Składniki (na 4 porcje):
Ok. 300 g filetu z łososia, pozbywamy się skóry i ości
Pół dyni piżmowej
1 mała żółta papryka (są o połowę tańsze od czerwonych!)
1 puszka mleka kokosowego
3 ząbki czosnku
1 mała cebula
Łyżeczka masła
Odrobina oleju roślinnego
Sól
Limonka
Chilli w płatkach suszone lub cała papryczka
1 płaska łyżka curry (w proszku)
Ok. 2 łyżeczki posiekanego imbiru
Łyżeczka sosu rybnego (ewentualnie można zastąpić sojowym)
Ryż do podania (basmati lub jaśminowy)

Na patelni rozgrzewamy łyżeczkę oleju (np. ryżowy, rzepakowy, słonecznikowy) i smażymy przez ok 2 minuty chilli (jeśli używamy świeżego – posiekane), imbir, posiekany czosnek, dużą szczyptę soli i pół łyżki curry.

Dodajemy pokrojoną w ok. 1 cm kostkę dynię (razem ze skórą, trzeba ją tylko dokładnie umyć), po minucie pokrojoną w piórka cebulę. Smażymy ok 3-4 minuty, następnie wlewamy 1-1,5 łyżki wody, dodajemy łyżeczkę masła i pod przykryciem dusimy kolejne kilka minut, aż dynia zmięknie, ale nie rozpadnie się – tak żeby dało się wbić widelec. Wtedy wlewamy na patelnię mleko kokosowe i gotujemy 2-3 minuty. Próbujemy i jeśli jest nie dość intensywne – dodajemy jeszcze trochę curry.

Tu trzeba wyczuć na smak, bo każde curry jest inne – ja np. użyłam przyprawy od mojej kochanej koleżanki Majeczki ze Stambułu i było BARDZO aromatyczne, tak mniej-więcej dwa razy bardziej niż sklepowe.

Kiedy zacznie gęstnieć – wrzucamy pokrojoną w dużą kostkę paprykę i łososia – również w dużą kostkę. Doprawiamy sosem rybnym, dokładnie mieszamy i zostawiamy na małym ogniu na 10-12 minut. Na koniec doprawiamy świeżym sokiem z limonki, podajemy z ryżem i gotowe! Smacznego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s