Domowe ravioli z dynią i gorgonzolą

Zawsze marzyłam o domowych ravioli, ale brakowało mi odwagi, by zmierzyć się z tym – bądź co bądź – włoskim klasykiem. Wydawało mi się, że wymaga potwornie dużo pracy i jest bardzo skomplikowany. Okazuje się, że nie taki diabeł straszny, na jakiego wygląda. Owszem – wałkowanie było ciężkie, ręce mi odpadały i następnego dnia miałam zakwasy, bo oczywiście jak to ja – od razu zrobiłam 3 wersje na trzy dni, także stay tuned bo następny przepis będzie na grzybowe ravioli 🙂 Natomiast poza wałkowaniem – do którego planuję sobie zakupić maszynkę za 100 zł – reszta jest dość prosta. Ciasto – jak każde ciasto – trzeba wymieszać składniki i zagnieść. Tu posiłkowałam się moim ukochanym robotem, który zwykle zajmuje się ciastem na pizzę – sprawdził się idealnie. Natomiast nadzienie właściwie zrobiło się samo – w piecu. Zdrowo, prawie dietetycznie i sezonowo. Zachęcam i was do podjęcia tego wyzwania. Dodam jedynie, że zaserwowałam te dyniowe ravioli na kolacji urodzinowej mojej siostry z ragu z pieczonej kaczki i wrażenia były piorunujące. Zaskakiwanie gości to moje hobby 🙂

Składniki:
Ciasto:

Ok. 2,5 szklanki mąki (użyłam 2 szklanki specjalnej do makaronu i pół szklanki zwykłej, pszennej)*
Jajko + białko z drugiego jajka
Ok. łyżki oliwy z oliwek
Ok. 150 ml wody
Pół łyżeczki soli

Farsz:
Ok. dwie szklanki dyni, obranej i pokrojonej w dużą kostkę
Chilli w płatkach
Łyżka oliwy z oliwek
Sól
Szalotka
Ząbek czosnku
Szczypta cynamonu
2 szczypty słodkiej papryki
Gorgonzola, lub inny ser pleśniowy
Świeży tymianek lub posiekane liście rozmarynu

*Można zrobić wyłącznie ze zwykłej, pszennej, ale polecam rozejrzeć się za tą przeznaczoną do makaronu. Można ją dostać w większych marketach, a różnica jest naprawdę duża.

Dynię, podobnie jak w TYM przepisie, wrzucamy do naczynia żaroodpornego, posypujemy przyprawami, dodajemy przekrojoną na pół szalotkę i rozgnieciony bokiem noża ząbek czosnku. Polewamy oliwą, mieszamy i wkładamy do pieca na ok. 180-200 stopni, na około 20 minut (aż będzie miękko ustępować pod widelcem). Po wyjęciu z pieca ugniatamy wszystko widelcem na pure, mieszamy ze świeżymi ziołami.

Składniki ciasta łączymy i ugniatamy na gładko (jeśli używamy robota – przy pomocy haka). Z ciasta następnie wydzielamy małe, podłużne wałeczki, które następnie rozwałkowujemy na możliwie jak najcieńsze, prostokątne płaty. Prostokąt rozcinamy wzdłuż na dwa paski, o szerokości ok. 7 cm. Przy pomocy małej łyżeczki umieszczamy małe porcje nadzienia w odległości ok 5 cm od siebie. Na każdym z nich kładziemy mały (ok pół cm na 1 cm) kawałeczek sera pleśniowego. Drugi płat smarujemy białkiem jajka i posmarowaną stroną układamy na nadzieniu. Sklejamy delikatnie, przy pomocy palców pierożki, dociskając brzegi. Rozcinamy pomiędzy „górkami” nadzienia i ponownie dociskamy palcem brzegi. Można zrobić widelcem wzorek, ale nie ma takiej konieczności. Można także wycinać wzory koła, trójkąty, lub używać nożyka do faworków, żeby uzyskać pofalowane brzegi. Różne rodzaje cięć przydają się, gdy np. chcemy zrobić połowę z serem i połowę bez, lub w ogóle różne rodzaje. Postępujemy tak z kolejnymi kawałkami ciasta i nadzieniem, aż wszystkie będą gotowe. W gorącej, osolonej wodzie z odrobiną oliwy gotujemy po kilka (nie za dużo na raz) pierożków, po ok 5 minut.

Ja najbardziej lubię je odsmażane na maśle lub oliwie, z dodatkiem ziół – szałwii lub rozmarynu. Stanowią też świetny dodatek do mięs – np. tu zobaczycie je na zdjęciach z ragu z pieczonej kaczki. Pasują idealnie!

6 komentarzy Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s