Finlandia: Podróż do krainy łowiectwa i zbieractwa. Część 2: Leśna zupa grzybowa

Na wstępie polecam część pierwszą kulinarnej relacji z wyprawy do dzikich lasów Finlandii:
https://rudaprzygarach.blog/2019/09/03/finlandia-podroz-do-krainy-lowiectwa-i-zbieractwa-czesc-1-kurki-i-lesne-owoce/

Pierwsza część oscylowała wokół śniadań, druga natomiast tyczy się obiadów. Okazuje się, że z darów natury naprawdę idzie wyżyć – i nie chodzi tu o „przetrwanie”, ale o realnie pyszne, zróżnicowane dania, gotowane z tego, co udało się zebrać i złowić

Do tego muszę się przyznać – nigdy specjalnie nie wierzyłam w bulion warzywny, ale okazuje się, że naprawdę idzie gotować te pyszne zupy bez mięsa. Mało tego – są totalnie sycące i są w stanie wyżywić 4 dorosłe osoby, spędzające po 8h dziennie na wodzie, na łodzi, w lesie, na naprawdę hardcorowym wysiłku fizycznym.

Grzyby

W Finlandii jesienią jedną z najwspanialszych rzeczy jest wysyp grzybów. Grzyby kocham zbierać, kocham jeść i – oczywiście – gotować.

Grzyby zbieram od ponad 20 lat, więc śmiało mogę powiedzieć, że się na tym znam. A żeby grzyby jeść, trzeba pewną wiedzę posiadać. Po pierwsze, radzę trzymać się tylko tych, które znacie i jesteście pewni. To że kiedyś tam widzieliście podobnego grzyba w necie nie znaczy, że się nim nie otrujecie. Serio – trzeba się trzymać tego, co się wie na sto procent. Najłatwiejsze do rozpoznania, oraz trudne do pomylenia z trującymi, są prawdziwki, podgrzybki i koźlaki. Co prawda jest jeden grzyb oszust, tzw. „szatan”, który przypomina prawdziwka, ale odróżnia się lekko różowym zabarwieniem od spodu. Co ciekawe, nie jest trujący, a jedynie niejadalny – bardzo gorzki.

W Finlandii trafiłam na urodzaj koźlaków w przeróżnych kolorach, od niemal białych, przez szare, brązowe po czerwone jak cegła (pun intended). Wyróżniają się przede wszystkim nóżką, która przypomina pień brzozy – jest biała w ciemne paski. Z resztą – koźlaki właśnie najczęściej rosną w okolicy gdzie można spotkać brzozy. PRZYPADEG?

Udało mi się też mieć ogromne szczęście i trafić w sezon króla grzybów – prawdziwka. Jego wysokość borowik szlachetny tutaj przyprawiał mnie dosłownie o dreszcze, napady euforii i emocje porównywalne ze złowieniem metrowego szczupaka.

Do tego dorzućmy klasyk, czyli kurki i mamy komplet. Co ciekawe, praktycznie nie występują w Finlandii – a przynajmniej ja nie trafiłam – podgrzybki. Chodziłam po lesie kilka godzin dziennie przez 7 dni, a znalazłam w sumie 3. Inna ciekawostka – wygląda na to, że Finowie zasadniczo tych grzybów w ogóle nie zbierają. Niejednokrotnie widziałam całe dziesiątki grzybów u kogoś pod domem. Moim zdaniem – nie wiedzą, co tracą. Podobnie jest ze szczupakami – Finowie nie lubią tych ryb, uważają je za szkodniki, nie lubią ich jeść ani łapać. Ot, takie małe różnice w podejściu do życia i kulinariów.

Niestety – większość grzybów lądowała w kompoście, bo okazuje się, że są w 90% robaczywe. Na szczęście zbierałam codziennie wiadro, więc z każdego wiadra po 2-3 garstki zostawało do zjedzenia 🙂 Jedliśmy je codziennie – pod jajkami, z makaronem, ale największe emocje wzbudziła zupa.

Składniki:
Por
Seler
Marchewki (ok. 4-5 sztuk)
Cebula
Ziemniaki (ok 3-4 dużych)
Ziele angielskie (ok 7-8 sztuk)
Liście laurowe (ok 4-5 sztuk)
Sól
Pieprz

Grzyby (użyłam tego, co udało mi się zebrać, a więc miksu koźlaków, prawdziwków i maślaków)
Śmietana 12% lub 18% ok 300 ml

Uwaga, ważny tip, wprost od mojej mamy – ekspertki od zupy grzybowej. Jeśli nie chcecie gotować zupy od razu, grzyby pokrojone w kawałki trzeba zagotować przez ok 45-60 minut z małą ilością wody – jedynie tyle, żeby przykryła wszystkie. Dzięki temu taki „wywar” grzybny możecie trzymać w lodówce kilka dni spokojnie. Następnie można go użyć do zupy lub np. do zrobienia duszonych grzybów ze śmietaną.

Warzywa – pora, marchewki, cebulę i selera obieramy i kroimy w mniejsze kawałki. My w Finlandii nadziewaliśmy je na ruszt i opalaliśmy nad ogniem kominka. Natomiast w domowych warunkach warto je opalić palnikiem ręcznym lub nad palnikiem kuchenki. Ewentualnie upiec w piecu na czarno. Dzięki temu warzywa dadzą o wiele więcej smaku.

W ten sposób przypalone warzywa i liście laurowe oraz ziele angielskie wrzucamy do garnka. Dodajemy łyżeczkę soli i jakieś 2-3 litry wody. Gotujemy około 45-60 minut.

Dodajemy grzyby – jeśli mamy świeże, to gotujemy je z warzywami co najmniej godzinę. Jeśli używamy wcześniej przygotowanych grzybów – dodajemy je razem z całym sosem, gotujemy 20-30 minut. Po tym czasie dodajemy pokrojone w kosteczkę ziemniaki i gotujemy, aż zmiękną. Pod koniec gotowania dodajemy sporą ilość zmielonego, czarnego pieprzu i śmietanę. Jeśli chcecie, żeby zupa postała dłużej w lodówce – śmietaną zabielamy dopiero na talerzu.

Edit: Część 3: https://rudaprzygarach.blog/2019/09/12/finlandia-podroz-do-krainy-lowiectwa-i-zbieractwa-czesc-3-zupa-rybna-na-szczupaku/

5 komentarzy Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s