Gulasz wołowy a’la węgierski

dnia

Co prawda do jesieni jeszcze chwila, ale jakoś tak wieczorami już miewam ochoty na te ciepłe, jesienne, jednogarnkowe dania. Zwłaszcza, że wbrew pozorom taki gulasz z chudej wołowiny jest dość dietetyczny, zwłaszcza z dodatkiem w postaci kaszy.

Z ciekawostek – wszystkie składniki do dania – warzywa i mięso – kupiłam na bazarku. Zapłaciłam za nie ok 23 złotych (samo mięso 18). Wyszedł mi z tego obiad na 2 dni dla dwóch osób, czyli około 6 zł za porcję. 6 zł za porcję dania z dobrej jakości wołowiną, czyli jednym z najdroższych mięs. Przemyślcie to 🙂

Składniki:
Ok. 300-400 g rostbefu wołowego
1 marchewka
1 papryka czerwona
3 małe cebule lub 2 duże
4 liście laurowe
Ok 8 kulek ziela angielskiego
Pół szklanki białego półwytrawnego wina
Szczypta cynamonu
Pół łyżeczki słodkiej papryki
Sól, pieprz
Dwie duże szczypty pieprzu kajeńskiego lub ostrej papryki
Ok. 0,5 szklanki wody
ok 300-400 ml bulionu (warzywny lub mięsny, np. z tego przepisu)
Ok. 2 łyżki mąki pszennej
Oliwa z oliwek
2 szczypty oregano i 2 szczypty tymianku (dodałam trochę świeżego i trochę suszonego)

Do podania: kasza gryczana, korniszony

Kroimy marchew w kosteczkę, cebulę w piórka, paprykę w większą kostkę. Mięso – ja kupiłam już pokrojone na kotlety – rozbijamy młotkiem, ale nie za cienko. W razie potrzeby kroimy na mniejsze kawałki – to nie schabowe, nie powinny być wielkości dłoni. Ok 8-10 cm na powinno być optymalnie. Obtaczamy kotlety w mące. W dużym garnku z dnem przystosowanym do smażenia rozgrzewamy 2 łyżki oliwy. Wrzucamy marchewkę, którą posypujemy szczyptą soli i cynamonu, następnie smażymy ok 3-5 minut. Dokładamy mięso – w zależności od wielkości garnka – tyle ile się zmieści, by nie leżały jeden na drugim i smażymy po 2 minuty z każdej strony. Jeśli potrzebujemy kilku partii, te przesmażone na chwilę zdejmujemy np. do miski. Kiedy przesmażymy wszystkie kotlety, wyjmujemy je do miseczki, a do garnka dolewamy jeszcze trochę oliwy i wrzucamy cebulę, szczyptę soli, słodką i ostrą paprykę, odrobinę pieprzu. Do tego ziele angielskie i liście laurowe. Kiedy cebula zacznie przybierać złoty kolor, wrzucamy ponownie mięso i marchewki. Mieszamy, po około 2 minutach podlewamy winem. Po kolejnych 2-3 minutach dodajemy bulion (uwaga – można go opcjonalnie zastąpić gorącą wodą z sosem sojowym). W razie potrzeby dolewamy trochę wody, tak, żeby wszystko było przykryte płynem. Dodajemy paprykę, lekko utarty w moździerzu tymianek z oregano. Mieszamy i przykrywamy aż do zagotowania. Po zagotowaniu zmniejszamy ogień do minimum i około godziny dusimy – aż mięso będzie ustępować pod widelcem. Połowę tego czasu pod przykryciem, później bez pokrywki, co około 10-15 minut mieszając. W razie potrzeby dosalamy, ale! ważne: na koniec. Później sos się redukuje i wychodzi większa słoność, więc jeśli na początku posolimy za dużo, to potem już nie do odratowania. Kiedy sos zgęstnieje, a mięso będzie pyszne i mięciutkie 😀 zdejmujemy z ognia. Do podania polecam kaszę gryczaną, lub inną ulubioną kaszę, oraz korniszony lub np. grzybki z octu.

Dej mięsko! dej, dej, dej pieskowi…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s