Curry z mango i krewetkami. Równie spektakularne, co banalne !

dnia

Tak więc zaczęło się od tego, że byłam z siostrą na bazarku i okazało się, że mają całkiem przyzwoite mango po 3 zł. No jak widzę okazję, to nie przechodzę obok, więc oczywiście trafiło do mojej torby. Cena jednak nie była przypadkiem – okazało się na granicy bycia przejrzałym, ale – co ważne – jeszcze nie gorzkie. Zbiegło się to w czasie z momentem w moim życiu, w którym uznałam, że czas najwyższy rozmrozić i wymyć lodówkę, zatem sukcesywnie zaczęłam ją opróżniać. I tak okazało się, że dysponuję 10 krewetkami i 2 ośmiorniczkami. Przy rozmrażaniu by nie przetrwały, więc z tych wspaniałych składników zrodziło się to danie…

Czemu to danie jest totalnie zajebiste? Po pierwsze, jest względnie dietetyczne. O ile nie dowalicie do niego kupy białego ryżu ofc, to mamy tu same dobre rzeczy – dużo przypraw, białko w miłej postaci owoców morza zamiast mięsa, jedyny cukier pochodzi mango, mleko kokosowe jest znacznie lepsze niż śmietana, itp, itd.

Po drugie, jest serio, ale to serio, bardzo zdrowe – kurkuma, czosnek, chilli, sok z cytryny – same naturalne izotoniki i antybiotyki. Do tego kminek czy kolendra, które świetnie robią na trawienie. This is good for you. This is science. And it’s delicious ❤

Składniki:
Ok. 12 krewetek (można zastąpić kurczakiem)
1 Mango
Chilli w płatkach lub świeże
2 ząbki czosnku
1 Cebula
Korzeń kurkumy (można zastąpić w proszku)
Ok. 1 cm kawałek imbiru
Pół cytryny
Olej ryżowy (lub sezamowy, ewentualnie oliwa)
Przyprawy: curry, kurkuma, słodka papryka, sól, kolendra, kardamon, kminek
Puszka mleka kokosowego (400 ml)

Do podania: ryż jaśminowy, dziki lub basmati
Opcjonalnie: świeża kolendra, 2-3 małe ośmiornice

Owoce morza oczyszczamy, osuszamy i wrzucamy do miski. Ja użyłam tym razem mrożonych, szarych, surowych krewetek i ośmiorniczek. Równie dobrze mogą być same krewetki, lub – jeśli ktoś nie lubi owoców morza (pozdrawiam Grabari :D) – kurczak pokrojony w 2-3 cm kostkę.

Dodajemy posiekany ząbek czosnku, imbir, kurkumę (jeśli używamy korzenia), wyciskamy sok z cytryny i dodajemy łyżkę oleju lub oliwy, szczyptę soli i szczyptę chilli. Mieszamy i odstawiamy na conajmniej 15 minut (najlepiej 30).

Mango obieramy i kroimy na kawałki ok 2-3 cm. Nie muszą być regularne, to nie ma znaczenia. Cebulę kroimy w piórka. Ryż gotujemy w osolonej wodzie, zgodnie z informacją na opakowaniu.

Na patelni (ja używam woka, może być też głęboka patelnia lub garnek z dnem do smażenia) rozgrzewamy ok. 2 łyżki oleju i dodajemy: płaską łyżeczkę curry, 1/3 łyżeczki kurkumy, 1/3 łyżeczki słodkiej papryki, 2-3 ziarna kardamonu, utarte w moździerzu ziarna kolendry (ok 1/3 łyżeczki), szczyptę kminku oraz wyciśnięty ząbek czosnku. Kiedy przyprawy wypuszczą zapach, wrzucamy cebulę. Kiedy się zeszkli, dodajemy krewetki i smażymy ok 2-3 minuty z każdej strony na największym ogniu.

Ważne: nie za długo! Krewetki potrzebują zaledwie chwili, bo później i tak całe danie będzie się dusić z mlekiem kokosowym. Jeśli przesmażymy je na początku, będą twarde, a to wielka strata 😦

Dodajemy mleko kokosowe, mieszamy i redukujemy ok 10 minut, na dużym ogniu. Dodajemy mango, zmniejszamy ogień i redukujemy całość aż sos zrobi się gęsty i aksamitny. Próbujemy i w razie potrzeby dodajemy soli i chilli, ewentualnie odrobinę soku z cytryny lub limonki. Ostateczne doprawienie do kwestia bardzo indywidualna – jeden woli bardziej kwaśne, inny ostrzejsze – tu nie da się niestety odmierzyć jak w aptece – każdy powinien to robić pod własne kubki smakowe.

Pro tip: próbować warto na każdym etapie, natomiast nie warto dosalać sosu, który później redukujemy. Po odparowaniu wody może się okazać, że zostaniemy z za słonym daniem. Lepiej zatem ostatecznie doprawiać po zredukowaniu do odpowiedniej gęstości.

Do podania proponuję: ryż, odrobinę świeżej kolendry i świeże chilli, o ile ktoś lubi bardzo ostre. Ja np. i owszem. Ale oczywiście równie dobrze można to zrobić w wersji medium lub całkiem łagodne – najważniejsze, żeby wam smakowało, a nie żeby trzymać się przepisu w 100%. Gdzie w tym by była zabawa? Smacznego!

To nie robaki, to kurkuma 🙂
Przyprawy zaromatyzują tłuszcz, który jest nośnikiem smaku. Wrzucanie ich na koniec totalnie nie ma sensu. W ten sposób oddają najwięcej aromatu 🙂

Jeden komentarz Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s