Sushi – łosoś teriyaki i krewetki

Nie będę ściemniać – to nie jest łatwe danie w 10 minut. Niemniej – naprawdę da się zrobić zajebiste sushi w domu. Jedyne czego potrzebujecie, poza składnikami, to czas. Trzeba przygotować każdy element oddzielnie. Jest z tym trochę roboty i bałaganu, ale uwierzcie mi – warto!

Na wstępie kilka słów o składnikach – nie jest tak, że ciężko je dostać. Taka wersja basic, którą tu opisuję, tak naprawdę opiera się na składnikach dostępnych w większości marketów. Tak więc wkład – ryba, krewetki, ogórek, awokado, paluszki krabowe – wszystko dostaniecie w każdym sklepie bez problemu. Serek i majonez oczywiście również. Pozostałe – typowe dla sushi składniki: ocet ryżowy, sos sojowy, maty nori, ryż, imbir, wasabi – także są dostępne w większych marketach, ale tu przestrzegam – są w marketach drogie i nie zawsze najlepszej jakości. Ja osobiście, jako że robię sushi dużo i często, zamawiam online ze sklepu NOBI. Warto jednak zakręcić się w google, bo może blisko was akurat jest sklep z azjatyckim jedzeniem? Składniki dobrej jakości kupicie też np. przy placu Szembeka na Grochowie, czy w sieci kuchni świata. Wyjdzie taniej niż małe marketowe paczuszki w dużych cenach, ale wciąż sporo drożej niż online. Online warto zamówić więcej, ale te akurat składniki – ocet, sos sojowy, ryż i maty – mogą długo leżeć i nie psują się, więc warto.

Z rzeczy koniecznych – potrzebujecie jeszcze maty do skręcania rolek, którą można kupić we wszystkich wyżej wymienionych miejscach. Podobnie pałeczki itp.

Poniżej starałam się sfotografować wszystkie produkty których używam, przyzwyczaiłam się już do tych konkretnych i inne mi nie leżą, ale oczywiście każdy ma swoje smaki i preferencje, więc nie twierdzę że moja racja jest najmojsza 🙂 ale dla początkujących może posłużyć za drogowskaz.

Sushi które tu opisuję – krewetki i łosoś – jest najłatwiejsze pod względem składników – dostaniecie łososia praktycznie wszędzie. Przy kolejnej notce postaram się pokazać kilka innych rodzajów które chętnie robię – używam między innymi marynowanej tykwy i rzepy, dostępnych w sklepach azjatyckich i z kuchniami świata, tuńczyka, sałaty czy mango. Tutaj jednak chciałam opisać najbardziej podstawową wersję, od której należałoby zacząć.

Składniki (8 rolek):
Maty Nori (polecam GOLD)
Ryż do sushi (duży kubek)
Majonez (#teamwiniary)
Serek Philadelfia (lub KIRI)
10-12 krewetek (surowe, szare)
Paluszki krabowe
Ogórek długi
Avocado
Łosoś Teriyaki z tego przepisu
Imbir (ok 1-2 cm kawałek)
Sos sojowy (Kikkoman jest najlepszy)
Sok z połowy limonki|
Olej ryżowy (lub sezamowy)
Ocet ryżowy
Sól, cukier

Opcjonalnie:
Marynowana tykwa lub rzepa
Sałata

Do podania:
Marynowany imbir
Wasabi

Pierwsza sprawa – zasadniczo, w mojej ocenie, jedyna naprawdę trudna do zrobienia, to ryż. U mnie zwykle ten obowiązek spada na lubego, bo ma do tego lepszy dryg. Przygotowujemy go zgodnie z opisem na opakowaniu, a więc najpierw kilkukrotnie płuczemy. Płukanie robimy w chłodnej wodzie i aż woda przestanie być biała (5-6 razy). Do mokrego ryżu wlewamy wodę. Na 1 kubek ryżu wlewamy około 1,5 kubka wody. Stawiamy na gaz bez pokrywki, na małym palniku, ale odkręconym na maksa. Kiedy zacznie wrzeć, skręcamy ogień na minimum i przykrywamy. Tak na małym ogniu gotujemy 10 minut. Wyłączamy ogień, mieszamy drewnianą łopatką i próbujemy. Jak jest dobry, to jest dobry. Jak za twardy, to przykrywamy i bez stawiania na ogniu czekamy jeszcze 10 minut. Sam dojdzie.

Rozmrożone, oczyszczone krewetki bez pancerzyków zalewamy w misce marynatą – 4 łyżki sosu sojowego, sok z połowy limonki (lub cytryny), łyżeczka miodu (lub brązowego cukru), 1 cm startego lub posiekanego imbiru, szczypta chilli.

W małym rondelku grzejemy około 80-100 ml octu ryżowego, w którym rozpuszczamy czubatą łyżkę cukru, płaską łyżkę soli. Podgrzewamy aż wszystko się rozpuści. Wlewamy do ryżu i mieszamy. Proponuję wlewać po trochu, mieszać i próbować, żeby dojść do smaku który nam pasuje. Odstawiamy do ostygnięcia. Ziarenka powinny być dogotowane, ale nie rozgotowane. Całość lekko kleista, ale nie jak papka.

Ogórek dokładnie myjemy, kroimy na pół w poprzek, a następnie na pół wzdłuż. Odcinamy większość miękkiego środka, pozostały miąższ ze skórą kroimy w cienkie paski. To samo z drugą połówką. Awokado obieramy, wyjmujemy pestkę i kroimy na cienkie paski, możliwie zbliżone do ogórka. Paluszki krabowe rozdrabniamy w palcach na cienkie paseczki (jak na zdjęciach poniżej). Łososia dokładnie sprawdzamy pod kątem ości. Krewetki smażymy na oleju ryżowym lub sezamowym, studzimy.

Kiedy wszystko jest wystudzone i pięknie przygotowane, przechodzimy do roboty. Na macie to skręcania (ułożonej gładkim do góry) kładziemy NORI, błyszczącym na zewnątrz i tak, żeby mikro nacięcia były pionowo. Pomagają później w krojeniu na kawałki. Na macie delikatnie rozprowadzamy ryż, palcami lub widelcem, tak żeby cieniutką warstwą pokrył nori od samego dołu, to momentu ok 1 cm od góry – tu zostawiamy puste pole do klejenia. Boki też „dociągamy” pokryciem z ryżu jak najdokładniej. Oczywiście nie musi to być gruba warstwa – tak przez którą nie widać glonów. Wręcz przeciwnie – ja proponuję nie za dużo ryżu, za to dużo składników.

Następnie układamy składniki około 2 cm od dołu – w zasadniczo dowolnych konfiguracjach, ale – najpierw dajemy serek LUB majonez. Później już raczej dowolnie – moje propozycje to majonez-łosoś-ogórek, serek-krewetka-awokado, awokado-ogórek-paluszki krabowe. Ale serio, wszystko co lubicie jest ok. Często daję też marynowaną rzepę lub tykwę, które kupicie w kuchniach świata czy azjatyckich sklepach, albo np. kawałki mango – które super pasują do krewetek. można też użyć sałaty, smażonych boczniaków, odrobiny sosu teriyaki do ryby. Ogólnie – wolna amerykanka. Jeśli macie zaufane źródło ryby, która na 100% jest świeża, możecie też użyć surowego łososia lub tuńczyka.

Cały proces starałam się możliwie dokładnie udokumentować na zdjęciach, mam nadzieję, że pomogą. Zasadniczo gdy już ułożymy co lubimy, zaczynamy zwijanie (razem z drewnianą matą) od dołu, ściskając możliwie dokładnie i ciasno, aż do brzegu. Pozostawione wcześniej wolne miejsce na górze smarujemy palcem ciepłą wodą – wtedy wszystko powinno się ładnie skleić. Gotowe rolki odkładamy na deskę, a kiedy skończymy kręcić 0 zaczynamy kroić, w kolejności od pierwszego który skręciliśmy. Kawałki powinny mieć ok 1 cm grubości. Jeśli używamy wasabi w proszku, mieszamy je z wodą na pastę o ulubionej konsystencji. Do całości podajemy sos sojowy i marynowany imbir. Oczywiście jest z tym trochę roboty, a z pewnością sporo zajmuje to czasu, ale domowe sushi jest pyszne, tanie i na pewno zrobi dobre wrażenie na znajomych, rodzinie czy potencjalnej randce. Np. moi rodzice zawsze kiedy do mnie dzwonią, w trzecim mniej-więcej zdaniu pytają, czy przypadkiem nie robimy sushi, bo są w okolicy (np. u siebie w chacie). Polecam!

Teriyaki
Krewetki
Łososia niestety trochę za długo zostawiłam w piecu, za to w sushi się sprawdził zupełnie doskonale
Na koniec wlewam na patelnię zalewę, wtedy wychodzą jakby w glazurze. Na samo wspomnienie się ślinię!
Stanowisko pracy
Majonez, krewetka, marynowana tykwa, paluszki krabowe, ogórek
Łosoś, sos teriyaki, paluszek krabowy, serek, avocado
majonez, teriyaki, tykwa, krewetka, avocado
ciasno zwijamy i ściskamy matą
Trochę mnie poniosło – to obiad na 2 dni lub 4 osoby
Wasabi, sos sojowy, imbir marynowany, teriyaki
CZEMU MNIE NIE KARMISZ SUSHI?!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s