Marchewka z groszkiem i cytrynowy kurczak. Prawie dietetyczne!

Kiedy kilka lat temu przeszłam poważną operację, musiałam przez jakiś czas jeść według ściśle określonej diety. Niestety, nie zakładała ona nic co smakowałoby inaczej niż tektura. Zaczęłam więc kombinować z dostępnych dla mnie składników i wyszło mi to – co naprawdę mogłam jeść ze smakiem i zupełnie mi się nie nudziło. Mało tego – tak mi posmakowało, że w nieco bardziej doprawionej wersji (takiej jak tu dziś przedstawiam) chętnie jem nawet dziś, mimo, że nie muszę. To chyba niezła rekomendacja, prawda? Do tego danie jest dość dietetyczne, nie zawiera w ogóle węglowodanów, i robi się szybciutko.

Składniki:
4 marchewki średniej wielkości
Paczka mrożonego groszku (ok 450 g)
Łyżka masła
1,5 łyżki mąki pszennej
Sól, cukier
Podwójna pierś z kurczaka (ok 400g)
1/2 cytryny
3 ząbki czosnku
Sól, pieprz
Płatki chilli
Oliwa z oliwek lub masło
Opcjonalnie – świeży tymianek

Kurczaka oczyszczamy, kroimy w spore kawałki i wrzucamy do miski. Posypujemy szczyptą soli, szczyptą suszonego chilli w płatkach, wciskamy czosnek przez praskę i wyciskamy sok z połowy dużej cytryny (lub całej małej). Mieszamy wszystko i odstawiamy na conajmniej 20 minut – im dłużej, tym lepiej. Kurczak powinien się „sparzyć” sokiem z cytryny i nabrać lekko białego koloru.

Marchewkę kroimy w małą, równą kostkę (niewiele większą od groszku). Zalewamy zimną wodą, tak, żeby woda była ponad marchewką ok 1-2 cm. Dodajemy szczyptę cukru i płaską łyżeczkę soli. Wstawiamy na mały ogień i czekamy, aż woda się porządnie zagotuje. Wtedy wrzucamy do garnka groszek, mieszamy i zostawiamy na najmniejszym ogniu. Na małą patelnię lub do rondelka wsypujemy mąkę i wstawiamy na mały ogień na drugim palniku. Dodajemy łyżkę masła i dokładnie mieszamy. Kiedy znikną grudki, a całość nabierze wyglądu i konsystencji żółtego kisielu (tak, tak kochani – to jest zasmażka), a jednocześnie kiedy marchewka jest miękka, a groszek rozmrożony (to potrwa dosłownie kilka minut) – wrzucamy mąkę z masłem do garnka, dokładnie mieszamy i jeszcze chwilę trzymamy na ogniu, aż całość zgęstnieje i odparuje większość wody.

Wiadomo, że jeśli idzie o smażenie, to wszystko najlepiej smakuje na maśle. Ale ja jednak staram się nie popuszczać całkowicie pasa i używam głównie oliwy z oliwek. Natomiast wam, czytelnikom, daję wybór – serce lub rozsądek – odpowiedzcie w swoich sumieniach 🙂 W każdym razie rozgrzewamy tłuszcz na patelni i wrzucamy kurczaka (bez zalewy, bo się ugotuje zamiast usmażyć). Jeśli używamy świeżego tymianku, dodajemy kilka gałązek. Smażymy aż mięso się zarumieni z każdej strony, wtedy możemy wlać zalewę (byle nie za dużo – ok 2 łyżki) i chwilę poredukować. To, na co trzeba uważać, to żeby czosnek się nie przypalił – pozostawia wtedy gorzki posmak którego nie sposób się pozbyć.

Polecam serdecznie, bo jest to naprawdę świetny obiad np. w lecie, kiedy mamy ochotę na coś lekkiego.

Kurczak „sparzony” cytryną przyjmuje mniej-więcej taki kolor

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s