Pizza domowa – na super cienkim cieście

Z pizzą jest trochę jak z rosołem. Każdy zasadniczo ma swój przepis i robi po swojemu, natomiast nikt od nowa tutaj nic nie wymyśli. Każdy wie, że ciasto na pizzę składa się z mąki, wody, drożdży. Natomiast w różnych przepisach proporcje się zmieniają w zależności od kucharza i preferencji. Niektórzy lubią ciasto bardziej „amerykańskie”, grube i konkretne, inni – tak jak ja – na modłę włoską, cienkie niemal jak papier. Dla mnie ideałem pizzy od wielu już lat w Warszawie jest ta w Mące i wodzie. Neapolitańska pizza ma to do siebie, że ciasto ma cienkie, a środek miękki, piecze się bardzo krótko i w bardzo wysokiej temperaturze. Oczywiście mojej ukochanej pizzy z tej knajpy nigdy nie dorównam, bo nie mam wielkiego pieca opalanego drewnem (JESZCZE), ale uważam, że domową pizzę mam już obcykaną lepiej niż większość pizzermenów w Wawie.

Z przepisów w domu korzystałam kilku, natomiast dopiero po poradach dotyczących ciasta od Piotrka Grabarczyka i jego faceta, Kamila, zaczęło mi wychodzić. Przepis od chłopaków oczywiście pozmieniałam pod siebie, niemniej należy im się ode mnie dozgonna wdzięczność 🙂 Ich dzieło możecie obczaić TUTAJ.

No dobra, po tym przydługim wstępie po mojemu: UGNIATANIE CIASTA TOTALNIE MNIE PRZERASTA. Robiłam to kilka razy, ale jestem mega słabeuszem i moje rączki są za słabe, a to jest serio ciężka praca (wiem co mówię, byłam na 2 obozach z Chodakowską). Dlatego mój luby, kochający mnie miłością równie wielką i prawdziwą, co pizzę, zakupił do naszego domostwa taką oto fantastyczną maszynę, bez której aktualnie sobie życia nie wyobrażam:

Ok, poza listą składników, zaprezentowaną poniżej, potrzebujecie: piekarnika który rozgrzewa się ponad 270 stopni, blachy i papieru do pieczenia, lub kamienia do pieczenia pizzy.

Składniki (na 2 pizze):
Ciasto:
25 g drożdży
150 ml gorącej wody (nie wrzącej!)
250 g + 2 łyżki mąki*
1 łyżka oliwy
Płaska łyżeczka soli
Płaska łyżeczka cukru brązowego

Sos:
2 pomidory
1 mała cebula (lub pół dużej)
2 ząbki czosnku
Łyżeczka (płaska) suszonej bazylii
Łyżeczka (płaska) suszonego oregano
Szczypta ziół prowansalskich
Szczypta tymianku
Szczypta suszonego chilli
Szczypta soli i brązowego cukru
Łyżeczka oliwy

PROPONOWANE Dodatki:
Świerza bazylia
Mozzarella
Parmezan
Chorizo
Szynka parmeńska
Pieczarki
Czerwona papryka
Chilli
Ser pleśniowy blue

Drożdże rozdrabniamy, wrzucamy do dużej miski i zalewamy gorącą wodą. Mieszamy dokładnie, tak żeby nie zostały żadne grudki i kawałki. Do tego dajemy dwie łyżki mąki i płaską łyżeczkę brązowego cukru. Ponownie dokładnie mieszamy, tak, żeby nie zostały żadne grudki z mąki. Odstawiamy na 10-15 minut do wyrośnięcia.

Do miski przesiewamy 250 g mąki i wsypujemy łyżeczkę soli. Uwaga – jeśli używacie takiej sprytnej maszyny jak ja – mąkę i sól dajcie już do misy robota. Po wyrośnięciu drożdże przelewamy ze wszystkim do mąki, dodajemy ok. łyżki oliwy i zaczynamy mieszanie. Robota z końcówką jak na zdjęciu powyżej – z hakiem, nastawiamy najpierw na niskie obroty, aż wymiesza, potem na średnie – żeby ugniótł, a potem znów na niskie. W sumie wszystkiego z 15 minut. Ręcznie jest trudniej – trzeba wymieszać i bardzo dokładnie (przy użyciu siły) zagnieść ciasto. Powinno być gumiaste, ale nie lejące. Jednolite i sprężyste. Toczymy z niego kulę i wkładamy do miski, którą przykrywamy szmatką i odstawiamy na co najmniej godzinę.

Piekarnik grzejemy na maxa – bez względu ile on wynosi. NA MAXA. Musi być gorąco jak w piekle. Jeśli używamy blachy, wykładamy na nią papier do pieczenia.

Sos robiony własnoręcznie wymiata, więc innego nie uznaję, zwłaszcza że to banalna sprawa. Do rondelka (takiego z dnem do smażenia) na rozgrzaną oliwę wrzucamy pokrojoną w kostkę cebulkę, zgnieciony czosnek, chilli i wszystkie przyprawy. Smażymy chwile po czym dodajemy pokrojone w kostkę pomidory i przykrywamy. „Pyrkamy” na małym ogniu aż pomidory się rozpadną. Całość blendujemy na gładko i gotowe.

Kiedy piec jest nagrzany na maxa, ciasto przedzielamy na 2 części. Jedną z nich na desce oprószonej mąką przy pomocy rąk rozgniatamy na niewielki okrąg, coś tego typu:

Następnie wałkiem rozwałkowujemy najcieniej jak się da, ALE tak żeby nie przerwać i żeby nie zrobiło się przezroczyste. 2-3 milimetry grubości. Ja lubię rozwałkowywać je mnij więcej na wielkość i kształt blachy, na której piekę, ale oczywiście może to być kształt koła, elipsy, serca, penisa – co kto lubi.

Ciasto ostrożnie przenosimy na blachę. Cienko smarujemy sosem, zostawiamy tyle brzegów, ile lubimy – ja np. minimum, czyli ok 1 cm. Jeśli używamy mozzarelli twardszej, startej na tarce, posypujemy sos i kładziemy na nią dowolne składniki (np. pieczarki i szynkę parmeńską, chorizo i bazylię). Jeśli używam delikatniejszej mozzarelli w kulkach, kładę ją pomiędzy składnikami. Całość posypuję startym parmezanem (może być grana padano lub swojski Dziurgas) i do pieca na środkowy poziom. W piecu powinno być jak w piekle, a ciasto jest cieniutkie, więc piecze się DOSŁOWNIE kilka minut. Około 7. Ale pamiętajcie, że piekarnik piekarnikowi nie równy, więc musicie to zrobić na oko! Kiedy zobaczycie, że składniki się podpiekają, a brzegi podrosły i nie są surowe, pizza jest gotowa. Z drugą połową ciasta postępujemy tak samo.

*Jeśli chodzi o mąkę, to możecie użyć zwykłej, pszennej np. Szymanowskiej. Polecam jednak zakręcić się w sklepach z włoską żywnością, Kuchniach świata czy Małych Italiach i kupić mąkę do pizzy. Nie jest to jakiś mega wydatek, bo ok 7-8 zł, a faktycznie lepiej się sprawdza. Natomiast te polskie „mąki do pizzy” typu Basia, w mojej opinii, nie różnią się absolutnie niczym od zwykłej pszennej, więc nie ma sensu przepłacać.

Pro-tip co do sosu: z tego, którego używacie do pizzy, dajcie do miseczki kilka łyżek (lub to co zostanie) i używajcie do maczania brzegów. A jeśli ktoś kompletnie nie szanuje swojego życia, polecam dodać do tego trochę majonezu i wymieszać. Wychodzi tysiąca wysp. KTO NAM ZABRONI?!

gurl.

7 komentarzy Dodaj własny

  1. Hamek, amator pizzy pisze:

    Tak bardzo chciałbym ją zjeść! 🙂

    Polubienie

    1. nic trudnego 🙂 do sklepu po drożdże i go!

      Polubienie

  2. Maja pisze:

    Zdradzisz, jakiego robota kuchennego używasz i czy go polecisz?

    Polubienie

    1. Używam robota z JULA i do takich podstawowych rzeczy jak ciasto na pizze, na ciastka, ubijanie piany z białek – polecam jak najbardziej. To jest koszt rzędu 300-400 zł. Oczywiście można zainwestować w droższy – np. moja mama używa robota z elektorluxa, koszt ok 1500 zł, ale ma np. dodatkowo przystawkę do mielenia mięsa, można też dokupić specjalną przystawkę do makaronu… Oczywiście jest trochę lepszy (np. działa trochę ciszej, lepiej miesza małe ilości składników). Te najbardziej wypasione kosztują nawet do 5 tys, ale wtedy już płaci się głównie za „design”. Podsumowując 🙂 Do totalnie podstawowego, domowego ugniatania ciast ten mój spokojnie wystarcza, ten za 1400 jeszcze bym zainwestowała, ale więcej na pewno nie.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s