Śniadanie mistrzów – sadzone na chałce z dodatkami

Nie wiem jak wy, ale ja mam duży problem ze zmuszeniem się do jedzenia rano. Stąd wynika moja potrzeba robienia MEGA WYPASIONYCH śniadań, żeby zjeść je jeśli nie z głodu, to z łakomstwa. W ogóle kocham wszystkie warianty śniadaniowe, zwłaszcza te z jajkami – shakshuki, jajka w koszulkach, sadzone, pieczone w awokado, na toście z hummusem… Kocham. Uważam że knajpy które serwują zajebiste śniadania cały dzień, robiąc tym samym ukłon w stronę ludzi którym kac schodzi o 17 i absolutnie MUSZĄ wtrąbić mocne śniadanie, mają specjalne miejsce w kulinarnym niebie. Z kolei miejscówki które dają śniadania do 11 – shame on you.

Ostatnio pobłogosławiona kacem-głodniakiem (który jest najlepszym z możliwych) w przypływie niebiańskiego geniuszu wymyśliłam takie śniadanie, że już nigdy w życiu nie chcę jeść innych śniadań. Choć wymaga odrobiny pracy, warto. Jajecznica nie ma podejścia, zaufajcie mi.

Śniadanie mistrzów – chałka z sadzonym i dodatkami
Składniki:
Jajo (lub 2)*
Chałka
Szpinak
1 ząbek czosnku
Pomidor
Masło

To jest podstawa. Pozostałe dodatki mogą być dobierane wedle smaku i tego co akurat kto ma w lodówce, ja polecam:

Liście bazylii
Chuda szyneczka
Ser żółty (lub kozi)

No i jedziemy – 1 lub dwie kromki chałki (w zależności czy jedno czy dwa jaja) smarujemy cienko masłem i wkładamy na krótko do pieca na ok 180, termoobieg. Jeśli używamy sera, to z serem.

W tym czasie na patelni rozgrzewamy odrobinę oliwy lub masła, kroimy drobno (lub miażdżymy w wyciskarce) ząbek czosnku, wrzucamy dwie garście liści szpinaku i przykrywamy na minutkę. Grzejemy aż przywiędnie, ale zachowa kolor i konsystencję. Wyciągamy chałkę na talerz, na nią wrzucamy szpinak. Na tą samą patelnię dajemy odrobinę masła i smażymy jajo (lub 2) na „sadzone”, z miękkim żółtkiem. W tym czasie na chałkę kroimy pomidor w plastry (jeśli używamy szynkę – pod pomidor)**, jeśli mamy bazylię – dajemy kilka porwanych liści na pomidora (najlepiej malinowy). Sadzone jajo myk na pomidora i gotowe! Tylko pozornie brzmi jak coś skomplikowanego, całej roboty jest 10 minut.

Ja do tego preferuję jeszcze odrobinę majonezu wymieszaną z ostrym sosem, ale pasuje też sam majonez, jogurt z czosnkiem, tysiąca wysp, ajoli, holenderski… Wszystko zależy od wyobraźni i chęci do roboty.

Polecam to mocno! Po ciężkiej nocy zwłaszcza 🙂

* Kupujcie jaja z wolnego. wybiegu. Serio, warto przepłacić te dwa złote. Nie tylko pomagacie zwierzętom mieć choć namiastkę przyzwoitych warunków (po obejrzeniu w necie jak wygląda chów klatkowy nikt normalny nie będzie tego kupował), ale też (o ile do kogoś nie trafiają moralne argumenty) dostajecie lepszy produkt, lepszej jakości i o o wiele lepszym smaku. Naprawdę – czuć ogromną różnicę! Ja mam to szczęście, że moi rodzice mają działkę blisko bardzo zadbanego gospodarstwa i tam kupują jajka, nie raz prosto „spod” kury. Ja widzę te kury, widzę w jakim są stanie, jakie mają życie. Trzeba wspierać takich hodowców! A smak jest nieporównywalny ze sklepowymi.

** pro tip – nie kupujcie pomidorów w marketach. W ogóle nie mają smaku i są samą wodą, zwłaszcza zimą. Idźcie na bazarek albo do miejscowego warzywniaka, ale przede wszystkim – kupując pomidory WĄCHAJCIE je. To wam da odpowiedź, jaki mają smak.

Kiedy jajko jest takie zwięzłe – jak widać wyżej, znaczy że jest bardzo świeże. Kiedy rozlewa się całkowicie płasko, znaczy że już swoje przeżyło…
Wersja ze szpinakiem, cheddarem, pomidorem, jajem i chałką
Wersja z szynką, pomidorem i świeżą bazylią

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s